Być jak... kura domowa

Siedzimy w towarzystwie. Nowi znajomi pytają, "a Ty co robisz?" głupio mi się przyznać , ale mówię że wychowuję dzieci i zajmuję się domem. Czuję się, jakbym rozmawiała z ufoludkami.Wszyscy na mnie patrzą z politowaniem. Zakładając standardowy scenariusz ,kobiety obgadają mnie za plecami, mówiąc pewnie że nic nie potrafię i żeruję na mężu, a faceci będą zazdrościć ugotowanego obiadu i czystego domu. Takie jest nasze społeczeństwo, że zawód"kury domowej" kojarzy się bardziej z pomalowanymi starannie paznokciami i ułożonymi włosami, niż z kobietą której ręce pękają od detergentów. Mamy manię oceniania z góry.

Tylko Ty wiesz ile wymaga pracy Twój dom i rodzina.Gdy jedziesz po trawniku kosiarką inna ma ogrodnika,który to zrobi albo chociaż wyrozumiałego męża dla którego jest to przyjemnością.
Nigdy nie dostaniesz medalu za swoją heroiczność za kilometry przejechane szmatą, wypryskane płyny do szyb ,góry wyprasowanych rzecz czy zużyte gąbki do czyszczenia. Znam małżeństwa,które rozpadły się po 20-30 latach i niestety kobieta z pustą kartą zatrudnienia musiała złożyć CV na stare lata,by móc się utrzymać bo alimenty od męża nie dostanie skoro rozwiedli się bez orzekania o winie chociaż on ją zdradził. Będziesz szczęśliwa,że zostałaś potraktowana jak ta ściera do mycia garów mimo że służyłaś przez prawie całe swoje życie osobie ,która powinna mieć chociaż odrobinę szacunku? Wydaje mi się, że nie...
Młode kobiety,które rodzą dzieci i wykorzystują roczny urlop macierzyński dostają po głowie widząc jak odbywa się prawdziwe życie matki i żony. Cukierkowe ukazanie codzienności zamyka się tylko w ścianach internetu. Właśnie w czasie tegoż cudownego "urlopu" otwierają się nam oczy. Siedzenie w domu przeradza się w codzienną pracę ogarniania, planowania i brakiem zrozumienia. Słyszałaś już to? " Przecież wychowujesz dziecko, to na wszystko masz czas". To tak nie wygląda.
Nie dziwię się, że młode matki przechodzą stany depresyjne bądź wpadają w depresję, o której nikomu nie powiedzą bo co je ma wykończyć przecież "siedzą w domu"?! To ja rozwieję Twoje pytanie. Kiedyś w internecie krążył taki bardzo fajny tekst ukazujący ile kobieta musi w ciągu dnia zrobić, gdy ma na głowie dzieci, dom i męża, a ile osób mogłoby ją wyręczyć. Wszystko jest ok, gdy Twój mąż na prawdę mocno Cię kocha i docenia to co robisz, ale...często "siedzenie w domu" wiąże się ze stałą utratą szacunku Twoich najbliższych bo będą się Tobą wysługiwać. Dla facetów kobiety niezależne, zadbane i odnoszące sukcesy są bardziej atrakcyjne niż kury domowe,które przez cały dzień chodzą w leginsach i bez makijażu. Niestety taka jest prawda. Facet jest naładowany z każdej strony wyidealizowanym obrazem kobiety i oczekuje mieć taką w domu.
Zanim podejmiesz decyzję, że chcesz być uzależniona od męża to przemyśl to 10 razy.
Bywają kobiety pragnące "siedzenia" w domu, ale to są pojedyncze przypadki świadomego wyboru takiego stylu życia.
Bądź szczęśliwa

Komentarze

Popularne posty