Gdy śmiejesz się sama z siebie



Tak,tak, tak wygląda moje życie.
 "O matko co ja zrobiłam?! nasypałam kawy zamiast herbaty do butelki Asi", o ja głupia...
"Znowu zrobiłam prania,że suszarka pęknie"
"Hmm...a gdzie jest pilot od telewizora? Gdzieś on tutaj był..."

Zakręcenie matki chwilami sięga niebios. Szczególnie,gdy jestem niewyspana,nienajedzona i nienapita kawy. Czasami odpowiadam z opóźnieniem lub wcale nie odpowiadam,bo w mojej głowie toczą się procesy układania planu: aha, najpierw kąpiel dzieci, muszę wyciągnąć piżamę,zrobić mleko, dać witaminy, zrobić jeszcze jutro pranie, zapłacić rachunki,kupić pampersy... i głupieję! Serio, mój mózg pod koniec dnia domaga się niemyślenia.
Z urodzeniem dziecka nabyłam motorek w tyłku i umiejętność przemieszczania się z prędkością światła,bo jak inaczej zrobić wszystko w ciągu 12 godzin?
Cały czas na maksymalnych obrotach.W pewnym czasie wydawało mi się, że siły biorę z powietrza. Później już wiedziałam, że siłę zdobywa się przez doświadczenia, przez codzienny trening samej siebie,bo dziś przecież mogę więcej,szybciej.
Po dniach latania przychodziła zmiana aury. Z wycieńczenia chodziłam spać razem z Asią,czyli po 19. Mogłabym przespać cały tydzień.
Na całe moje życie biorę poprawkę. Nie jestem idealną matką i żoną. Miewam czasami dni lepsze,czasem gorsze jak każdy. Wiele osób pyta mnie "Jak ty to wszystko ogarniasz?" -nie wiem. Po prostu ciągle czuję się jak wieża kontroli lotów. Może kochanie pracy, domu,rodziny i pasji to jest przepis na sukces i spełnienie siebie.

Komentarze

Popularne posty