Opowieść o pewnej spacerówce
Spacerówka to druga poważna bryka zaraz po gondoli. Plusem wózków 3w1 jest to,że raz płacimy za gondolę, nosidełko i spacerówkę. Minusem tej ostatniej wersji jest waga i wieczny problem z zapakowaniem do samochodu. Moja spacerówka zrobiła się tak jakby ciężka,niewygodna i miałam jej jednym słowem dosyć. Po przeanalizowaniu ów problemu włączyłam komputer i wbiłam w wyszukiwarce "wózek spacerowy" przejrzałam co najmniej 5stron.Na jednej z nich był filtr. Powoli wklepałam wymagania,czyli:
Po około 2 tygodniach bujania się z tematem trafiłam do BOBOWÓZKI, kupiłam tam pierwszy wózek więc wiedziałam,że na pewno będzie duży wybór. Przejrzałam kilka modeli,które widziałam w internecie żaden mnie nie zauroczył. Kupiłam spacerówkę ze skrętnymi kołami,dużą budką,małymi rozmiarami po złożeniu i dużym siedziskiem dla dziecka.Zachwyt był,gdy jeździłam po galeriach.Jednym słowem luksus.
W poniedziałek wstałam lewą nogą, wpakowałam maluszka do wózka i ruszyłam. Na pierwszej prostej już zaczęło podnosić mi się ciśnienie bo wózek uciekał mi na boki,gdy trzymałam go jedną ręką.Co chwilę musiałam poprawiać kocyk,bo spadał a gdy wjechałam w dziurę i nie mogłam z niej wyjechać to już miarka się przebrała.Purpurowa ze złości napisałam z 20 smsów do męża,że ta spacerówka to jakaś pomyłka.Mało tego,zaczęłam szukać w internecie kolejnej a tą chciałam sprzedać. Po nieudanym spacerze wróciłam do domu,żeby ochłonąć. Mąż wrócił z pracy, a ja wściekłą rzuciłam hasło " jutro Ty idziesz na spacer!".
Kolejne moje podejście już było inne.Myślałam jadąc już spokojna i opanowana " co ja miałam w głowie,przecież ten wózek jest całkiem inny niż tamten?". To tak jakby przesiąść się z cieżarówki na malucha.
Przyzwyczaiłam się już do niego, a gdy uciekałam przed burzą i sprawdził się jako wózek sportowy,dziękowałam Górze że go kupiłam bo szczęśliwie dowiózł moje dziecko do domu.
- skrętne koła
- duża budka
- przekładane siedzisko
- pompowane koła
- pałąk
- torba na zakupy
- kompaktowe składanie
- małe rozmiary po złożeniu
- moskitiera i folia w zestawie
Po około 2 tygodniach bujania się z tematem trafiłam do BOBOWÓZKI, kupiłam tam pierwszy wózek więc wiedziałam,że na pewno będzie duży wybór. Przejrzałam kilka modeli,które widziałam w internecie żaden mnie nie zauroczył. Kupiłam spacerówkę ze skrętnymi kołami,dużą budką,małymi rozmiarami po złożeniu i dużym siedziskiem dla dziecka.Zachwyt był,gdy jeździłam po galeriach.Jednym słowem luksus.
W poniedziałek wstałam lewą nogą, wpakowałam maluszka do wózka i ruszyłam. Na pierwszej prostej już zaczęło podnosić mi się ciśnienie bo wózek uciekał mi na boki,gdy trzymałam go jedną ręką.Co chwilę musiałam poprawiać kocyk,bo spadał a gdy wjechałam w dziurę i nie mogłam z niej wyjechać to już miarka się przebrała.Purpurowa ze złości napisałam z 20 smsów do męża,że ta spacerówka to jakaś pomyłka.Mało tego,zaczęłam szukać w internecie kolejnej a tą chciałam sprzedać. Po nieudanym spacerze wróciłam do domu,żeby ochłonąć. Mąż wrócił z pracy, a ja wściekłą rzuciłam hasło " jutro Ty idziesz na spacer!".
Kolejne moje podejście już było inne.Myślałam jadąc już spokojna i opanowana " co ja miałam w głowie,przecież ten wózek jest całkiem inny niż tamten?". To tak jakby przesiąść się z cieżarówki na malucha.
Przyzwyczaiłam się już do niego, a gdy uciekałam przed burzą i sprawdził się jako wózek sportowy,dziękowałam Górze że go kupiłam bo szczęśliwie dowiózł moje dziecko do domu.
Komentarze
Prześlij komentarz